środa, 7 grudnia 2011

Proof of Concept

W ciągu paru ostatnich tygodni mocno poszły do przodu prace nad Bestią. Do tego stopnia, że skończona jest cała instalacja elektryczna, silnik jest odpalony i wstępnie wyregulowany. Technicznie zostały już tylko drobiazgi, no i kosmetyka, ale to kiedy indziej.

Zgodnie z daną sobie obietnicą, postanowiłem, że - po zmotywowaniu się za pomocą zrobienia czegoś łatwiejszego niż Sarenka - wracam do tematu. I wracam. Wprawdzie idzie zima, ale skoro Bestia w zasadzie skończona - to teraz Sarenka, choćby skały srały. Najwyżej do wiosny nie kiwnę palcem.

W związku z powyższym, uzyskawszy wprzódy stosowną dyspensę od Obywatelki Małżonki (a.k.a. HausKommando) - wybrałem się wczoraj wieczorem do garażu (a wyprawa taka to rzecz nie lada, bo, bagatela, 17 km w jedną stronę). W pierwszej kolejności zdjąłem z dziczyzny Wielką Górę Pustych Kartonów im. Hanki Mostowiak (a.k.a. Mount Mostowiak), w drugiej - wystawiłem ją (Sarenkę, rzecz jasna) na środek garażu, a jej miejsce pod ścianą, tak-aby-nie-zawadzać, zajęła - jeszcze gorąca - Bestia.

Przy przestawianiu ruszyłem przednim, daaawno nie ruszanym zawieszeniem. I jakkolwiek nie można powiedzieć, że to był błąd - bo zasadniczo taka już dola przedniego zawieszenia, że w czasie pracy się rusza - tak rezultaty były cokolwiek spektakularne a nieoczekiwane. Mianowicie, zupełnie nie wiedzieć czemu, z prawej lagi rzygło olejem. Nie jakimś przepracowanym, bo skąd, ale świeżutkim, czyściutkim, żółciutkim olejem, zalanym przeze mnie po złożeniu podwozia. Ściślej, rzygło spod nakrętki mocującej wkład amortyzatora. Ale kuźwa ciurkiem, no lało się jak ze spłuczki, w parę sekund zrobiło kałużę, napełniło bęben i orzygało całe koło. Masakra. Nie widziałem jeszcze czegoś takiego ;-)

No, to skoro tak - to nie szczypawszy się dłużej postawiłem dziczyznę na stojak i zdjąłem przednie koło, celem wylania oleju z bębna, wyczyszczenia całości (w szczególności okładzin hamulcowych)i przygotowania do naprawy cieknącej lagi. I tak już zostało, bo na czyszczenie po wycieku wyszło mi tyle czasu, że na wyjęcie lag już go nie styknęło.

A tytułowy Proof of Concept ma swoje korzenie w myśli, która naszła mnie czas temu jakiś, a mianowicie takiej, że zamierzam oberżnąć skrzynię korbową z jakiegoś starego, zbędnego mi, zniszczonego silnika s01 i zostawić samą obudowę skrzyni biegów. Ma to na celu uzyskanie testowego bloku silnika, na którym możliwe będzie przetestowanie hipotezy dot. rozwiązania kwestii skrzyni. I już się za to wziąłem, tylko że z wrodzonego lenistwa nie chciało mi się sięgnąć do szafki po gumówkę, i gibałem pół godziny piłką do metalu, bez większych rezultatów. Ale się nie poddaję. Nieoficjalnie złapałem kontakt w zakładach HCP w Poznaniu, gdzie jest szansa na wykonanie niezbędnych mi przeróbek skrzyni - jeżeli tylko będę w stanie dokładnie wskazać czego chcę. Dlatego też - wiedząc wstępnie czego chcę - zamierzam sprawdzić, czy to ma sens. I jeżeli będzie miało - kartery Sarenkowe idą pod nóż :)

czwartek, 1 września 2011

Lato lato i po lecie

Odpowiadając na (nieliczne) pytania spieszę donieść, że w temacie Sarenki nie ruszyło się nic. Przez ostatnie dwa miesiące ograniczyłem się do sporadycznego przełożenia skrzynek z częściami silnika z miejsca na miejsce.

No nie mam czasu. Z wielu powodów. A jak mam chwilę, to nie mam siły na sprawy bardziej wymagające - jak Sarenka - i robię rzeczy łatwe - jak Kobuz.

A w temacie Kobuza pewne postępy. Przede wszystkim - dzięki pomocy chłopaków z forum wueska.pl założyłem współczesny gaźnik PWK, oraz stuningowałem licznik (Dzięki, Brat!) i przezwyciężyłem problem z dystansowaniem przedniej osi (dzięki wujcio!:). Silnik włożyłem w ramę, zamontowałem wydech, założyłem byle jak cewkę zapłonową, podłączyłem przerywacz. Zasilanie cewki pociągnąłem na żywca - kablem rozruchowym - z postawionego obok na podłodze akumulatora od auta;) Umieszałem 200ml mieszanki i podłączyłem ją z "kroplówki" do gaźnika. Po włączeniu ssania Bestia odpaliła od drugiego kopnięcia, co spowodowało, że natychmiast się z radości naebaem ;D Pozostało zrobić instalację i poskładać do końca - żeby zacząć testy drogowe, bo takie tak odpalenie na postoju to niemiarodajne.

Z zakupów to kupiłem parkę uniwersalnych opon (czekają jeszcze na montaż - będę je zakładać dopiero na docelowe koła, może zimą) i dętki. Kupiłem też aku, kable i końcówki, stacyjkę od CB750 (3 położenia - ON/OFF/P), nienerwowo rozglądam się za zestawem przełączników na kierownicę. Będzie Chart, albo jakaś japonia. Kupię jeszcze przekaźniki - żeby nie puszczać dużego prądu przez stacyjkę. Stacyjka kosztowała w Larssonie bodaj 30 pln i pasuje w puszkę na konsoli jak oryginał, a ma normalny kluczyk.

A alternator z Enfielda wydaje się działać jak złoto - podłączona do regulatora lampa 21W przy byle kopnięciu całkiem zdrowo się rozjarza. Testy były prowadzone bez reglera (bo na dużym aku) - więc o szczegółach poinformuję jak zrobię choć szczątkową instalację :)

poniedziałek, 14 lutego 2011

Nie do wiary

Rzecz się stała nie do wiary, a mianowicie na rynku objawiła się oryginalna, czterobiegowa skrzynia do Sarenki i takież kartery. Oczywiście, dowiedziałem się o temacie, kiedy było już pozamiatane. Szczęśliwym nabywcom bardzo gratuluję i jeszcze bardziej zazdroszczę.

Żeby wpaść na skrzynię trzeba było mieć więcej szczęścia niż rozumu - była wystawiona na Allegro jako skrzynia do WSK 175. Początkowo, z KupTeraz 65pln - zakończyła się bez ofert, dopiero w licytacji zrobiło się gorąco, ostatecznie poszła poza aukcją (kurwa, jak ja takiego cwaniactwa nienawidzę!) za kwotę nieznaną. Tymczasem skrzynia jest identyczna jak moja, różni się tylko zmieniacz - nie ma, jak mój, wbudowanej obsady kulki.

A kartery to nawet nie wiem czy były na allegrze. Ale wiem, kto kupił i mam nadzieję, że będzie tak miły, żeby moją prośbę o zwymiarowanie otworów osi wodzików rozpatrzyć pozytywnie ;-) Co ciekawe - są jeszcze inne, niż moje. Kwadratowa podstawa cylindra, zupełnie inaczej pokonfigurowane nadlewy podstawy zmieniacza i gniazdo wałka zmiany biegów. Ciekawostka. Jak dostanę zgodę - zarzucę fotki.

[update 16-03-2011] - Skrzynia jest na allegro! Aukcja nr 1504628794. Ciekawe jak się skończy.

poniedziałek, 7 lutego 2011

Wycinanki

Nienerwowo i spokojnie sporządziłem sobie projekty wspornika licznika i uchwytów lampy w formie plików .dwg (CAD). Korzystając z parku maszynowego kolegi - oddałem je do laserowego wycięcia.

Wyszło nieźle; uchwyty są w zasadzie lodziomiodzio, ino blacha za gruba i nie idzie dogiąć do pożądanego kształtu. Trzeba będzie zrobić z czegoś cienszego niż 3mm i dopracować technologię gięcia. Może na ciepło? Na razie mam taki pomysł, żeby użyć starej, niepotrzebnej lagi jako "kowadła".

uchwyt lampy, skala 1:1


Za to uchwyt licznika ewoluował, obecnie jest już wersja 2.0. Jedynka, robiona na podstawie zdjęć Sarenki #1001 nie spełniła pokładanych w niej nadziei i nie pasuje do Sarenki #1033 z powodu najwyraźniej innego (mniejszego) rozstawu śrub mocujących wspornik do półki, co jednoznacznie wykazała próba zainstalowania prototypu w motocyklu.

Wspornik licznika, wersja 1.0, skala 2:1


Po porażce opracowany został tekturowy model 2.0, wprowadzający niezbędne zmiany. Tekturowy prototyp spełnił pokładane w nim nadzieje i został przekazany do wyrzeźbienia w metalu ;-)

Wspornik licznika, wersja 2.0, skala 1:0 (ale kadrowany)


Jak będą efekty widoczne "w metalu" - dorzucę jakieś foczęta ;)

Oprócz powyższego - w temacie Sarenki cisza. Widziałem się z nią wczoraj, stoi jak stała, poklepałem tylko czule po baku ;) Mam wszelako pewną koncepcję na prototypowanie rozwiązania Problemu-Ze-Skrzynią-Biegów. Wezmę mianowicie jakieś stare kartery od S01, urzezam skrzynię korbową tak, aby zapewnić sobie jak najłatwiejszy dostęp do okolic skrzyni i na tak przygotowanym poligonie - sprawdzę słuszność swojego rozumowania (lub, co bardziej prawdopodobne, kompletny brak tejże;)

Za to przygotowałem cały karton części od Kobuza i S2 do piaskowania i malowania proszkowego, trwają prace nad zestawem części do ocynku i anodowania. Chciałbym w marcu mieć te graty zrobione, dzięki czemu będę mógł postawić podwozia na kołach (którymi to kołami zajmę się w terminie późniejszym).

poniedziałek, 22 listopada 2010

Skrzyniaaaaaa biegów...

Bardzo rzadko ostatnio zaglądam do garażu, a jeszcze rzadziej cokolwiek tutaj piszę, no bo i o czym?

Ale od czasu do czasu coś tam dłubnę, przestawię z kąta w kąt itd.

Co do skrzyni biegów, to problem wynika wprost z braku starych karterów. A jakże by inaczej...

Zmieniacz biegów, podobnie jak i cała skrzynia, jest kompletnie inna, niż w zwykłym S01. KOMPLETNIE, ale o tym zapewne wiecie. Jak chodzi o konstrukcję i zasadę działania, to jest - upraszczając - nieco zmniejszoną wersją skrzyni z silnika serii W2 (175ccm).



Sam zmieniacz to obrotowa tarcza z wycięciami prowadzącymi wodziki; wodziki są dwa i pracują na osi. Oś to zwykły pręt, którego oba końce osadzone są w karterach, przy czym odcinek osadzony w lewym karterze ma mniejszą średnicę. No tak samo jak w W2. Ino nieco to wszystko mniejsze no i biegi zmienia się w drugą stronę.



Tutaj osie wodzików. Od Sarenki i W2:


Problemy do rozwiązania:

1. Oś wodzików. Jak widać na powyższym zdjęciu - odcinek o mniejszej średnicy jest ukruszony, no nie ma go.


Co ciekawe, dostałem z Sarenką niewielką garść części, wśród których jest też oś wodzików - także z ułamaną końcówką.

Sam element jest konstrukcyjnie banalnie prosty, cały problem będzie w znalezieniu odpowiedniego materiału i wykonawcy.

2. Łożyskowanie osi wodzików. Jak już będzie oś - to trzeba wywiercić pod nią otwory w karterach. Niby nic wielkiego, ale trzeba zachować równoległość osi wodzików do osi wałków skrzyni (względnie, jak kto woli - prostopadłość do płaszczyzny podziału bloku silnika) co sprawę nieco komplikuje. Pewno da radę wiertarką stołową, ale jest jeszcze jedna rzecz. A nawet dwie - bo poza ustaleniem miejsca, gdzie trzeba wiercić (a to proste tylko pozornie) - trzeba by sfrezować miejsce wiercenia tak, aby było płaskie.

3. Mocowanie zmieniacza. Jak widać:

do pełni sukcesu jeszcze nieco brakuje - otwór prawej śruby mocującej podstawę zmieniacza nie do końca jeszcze pokrywa się z otworem w karterze, co powoduje, że oś zmieniacza chodzi z oporami.

PS. Aha - z lag już pociekło;) Dołem - z braku laku nie dałem skórzanych podkładek/uszczelek, w naiwnej nadziei, że miedziane podkładki stykną;-) A stabilizator przedniego bębna od S2 nie pasuje.

poniedziałek, 1 listopada 2010

W przelocie...

... zalałem lagi olejem. Mam tego na półce od groma, wybrałem 15W Motula. Jakoś to nawet chodzi. Ciekawe kiedy pocieknie ;P

Wkurzyłem się też na nakrętkę przedniej osi. Grzebyk do gwintów mówi, że oś jest M12x1.5. No to kupiłem takie nakrętki. Wg grzebyka - pasują. W rzeczywistości - nie. No to użyłem przemocy. I już pasuje, bez strat.

Poza tym w temacie Sarenki cisza. Poskładałem za to dół silnika 060. Stwierdziłem, że poskładanie w międzyczasie czegoś mniej wymagającego może dobrze mi wpłynąć na motywację. Się zobaczy;)

poniedziałek, 25 października 2010

Byle do wiosny...

Bez wielkich ambicji przygotowuję powoli plan na następne miesiące. Zimą będzie raczej bardziej zimno niż ciepło, w związku z tym chcę ją wykorzystać przede wszystkim na prace zlecone, do minimum ograniczając pobyty w zimnym garażu. Plan przedstawia się zatem następująco (kolejność raczej przypadkowa)

- Silnik: ostateczne rozwiązanie kwestii zmieniacza biegów i montaż całości. O skrzyni będzie za jakiś czas osobny wpis, bo mam pewne przemyślenia odnośnie osi wodzików. Silnik zwiozę sobie do domu i spróbuję złożyć go tamże; Obywatelka Małżonka pewno urwie mi za to głowę przy samej dupie ;)

- Wydech: mimo wszystko chcę jeszcze raz spróbować zlecić dorobienie kolanka, mam nadzieję, że tym razem z lepszym efektem. W szranki stają niejaki Grzegorz Hartmann i Waldek, z Opalenicy;-). Pierwszy deklaruje wykonanie kolanka za 250-300 pln z chromowaniem, drugi - 250 za surowe kolanko. Nie mam za to nadal pomysłu na tłumik ani nawet ochoty się nad tym zastanawiać ;-)

- Drobiazgi: szukam nienerwowo ślusarza, który dorobi mi ze wzoru lub/i rysunku mocowania lampy i wspornik licznika. Z innych ciekawostek, to żaden z dostępnych w handlu rozmiarów nakrętek nie chce współpracować z osiami kół. Grzebyk do gwintów mówi M12x1.5 (drobnozwojna), a tu lipa.

- Nadwozie: blachy będą lakierowane jako ostatnie, bo jeżeli zrobię to wcześniej, to zanim przyjdzie do montażu całości - będą już całe poobijane od ciągłego przekładania z miejsca na miejsce. Dlatego realnie rzecz biorąc - jeszcze ze dwa lata sobie poczekają ;P Za to zimą chcę się zająć siodłem - odświeżyć podstawę i zrobić nową tapicerkę.

- Inne: w międzyczasie planuję w końcu ruszyć temat wyrobu Kobuzopodobnego, żeby mieć czym zwiedzać okolicę. Najpierw chcę poskładać wreszcie silnik, ale póki co męczę się z cokolwiek opornie działającą skrzynią - zanim tego nie rozkminię nie będę się zabierać za ostateczny montaż, bo i po diabła. Jak silnik będzie złożony - zaczynam ruchy w kierunku nabycia alternatora od Royala oraz odnowienia podwozia. I jak Los pozwoli chciałbym na wiosnę zacząć docieranie ścierwa.

czwartek, 14 października 2010

Ufff

Łożysko 16004 rozwiązało problem, skrzynia wchodzi. Trzeba dać jakieś pół milimetra dystansu między koło 1 biegu a łożysko, ale to już pikuś. Miałem mało czasu i nie wziąłem aparatu więc nie ma zdjęć. Porobię - chyba - w poniedziałek.

Czyli z montażem silnika chyba zostało tylko wysmyczyć kwestię osi wodzików; nie wydaje się, żeby miało to być bardzo skomplikowane, ale trywialne też nie.

I w ogóle to dojrzewam do tego, żeby pierdolnąć to w diabły, sprzedać pierwszemu lepszemu, a uzyskane środki spektakularnie zmarnotrawić. Jesienny spadek motywacji, czy syndrom "jezu, nie mogę już patrzeć na to gówno"?;)

wtorek, 12 października 2010

Uwaga kupię, uwaga kupię...

uwaga kupię:)

- kołnierz licznika, taki o:

prosty, nadający się do użycia. wizualnie może być do renowacji.

- nową, oryginalną cewkę zapłonową do głębokiego zapłonu

- szczęki hamulcowe do tylnego półbębna WSK/WFM - nowe, lub jak nowe

- szeroką kierownicę z poprzeczką lub bez do sporta/lelka. sprawną mechanicznie, wizualnie może być do renowacji. Ma być prosta, nie skracana, nie wiercona.

- tuleje ślizgowe przedniego zawieszenia do jednoramówki - góra i dół, nowe lub jak nowe.

- boczne metalowe osłony (boczki) do jednoramówki - obie strony, sprawne mechanicznie, wizualnie mogą być do renowacji.

http://wueska.pl/viewtopic.php?f=18&t=8109

Proszę mnie zasypać ofertami!

wtorek, 5 października 2010

świeża dostawa...

... części.

Dzięki forum i allegro, udało się nabyć za nie najniższą może, ale wciąż IMHO rozsądną kwotę 250 pln - fabrycznie nowy kompletny iskrownik (zarówno magneto jak i stojan).


(fotki dzięki uprzejmości sprzedającego)

A dzięki firmie Skuter Dębica - wszedłem w posiadanie nowego, oryginalnego filtra powietrza (za zawrotną kwotę 25pln) i komplet tulejek metalowo-gumowych do tylnych amortyzatorów (za równie zawrotną kwotę 20 pln). Z wysyłką wyszło jakoś koło 60 pln i taką też kwotę wpisuję do tabeli z wydatkami.

A, kupiłem też nowe cięgno tylnego hamulca. Nie wiem w sumie po co, ale kupiłem;) Z wysyłką wyszło 25 pln.

Powoli biorę się za projekty uchwytów lampy i wspornika licznika. Wczoraj zwymiarowałem (na podstawie zdjęć, które porobiłem w Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie) uchwyt lampy, dziś, jak Jej Niewysokość Niemowlę pozwoli - machnę sobie w Inventorze rysunek wykonawczy. Żeby zrobić to samo ze wspornikiem licznika muszę wcześniej zmierzyć fizycznie wymiary kilku elementów motocykla - min górną półkę i puszkę prędkościomierza.

Z uchwytem poszło łatwo, bo na zdjęciu widać doskonale sześciokątny łeb śruby M8 (czyli na klucz 13mm); wiedząc ile pikseli na danym zdjęciu jest potrzebnych do wyświetlenia elementu o znanych wymiarach - łatwo można sobie odczytać wymiary brakujące.


Za to jak chodzi o wspornik licznika - musiałbym znać wymiary tego takiego czegoś:

pokazanego strzałką. Nie pamiętam z jakiego modelu to pochodzi, ale mocno mi się wydaje, że to standardowy element. Ktoś coś?

Do dorobienia zostaną jeszcze boczne blachy na numery startowe, ale to pierdoła, którą najchętniej to bym zrobił z pleksi ;-)

A w tabeli z wydatkami stoi 5381 pln. I końca nie widać ;-)

czwartek, 30 września 2010

Żebym to ja wiedział - czyżby rozwiązanie?

Postawiłem kwestię na Forum Wueska.pl. I wychodziłoby, że to tylko kwestia innej wysokości łożyska wałka zdawczego.

Łożysko 6004, stosowane w późniejszych silnikach, ma wymiary 20x42x12 (średnica wewnętrzna/ zewnętrzna/ szerokość), zaś 16004, stosowane wcześniej - ma szerokość o 4 mm mniejszą, czyli jest "wysokie" na 8 mm.

Wprawdzie muszę to jeszcze sprawdzić, ale wszystko wskazuje, że to załatwi sprawę, a nawet - że trzeba będzie kasować niepotrzebny luz na wałku ;)

A cały problem wziął się z tego, że kupując łożyska do skrzyni kupiłem takie, jak wyjąłem (plus weryfikacja w książce serwisowej) - a że była osadzona w nowszych karterach, to i kupiłem 6004 na tryb zdawczy.

W związku z powyższym wydaję z siebie wstępne, pełne nadziei "uffffff" :D

Żebym to ja wiedział - ciąg dalszy

Znów nadaję ;)

Otóż pobawiłem się dziś trochę w usiłowanie wyjaśnienia o co chodzi z wałkiem głównym, który nie mieści się w karterze. Zacząłem od ponownej kontroli poprawności montażu skrzyni, ale wszystko jest ok, nie znalazłem niczego co by nie było.

Potem rozebrałem silnik nowszego typu, który dostałem kiedyś od sąsiada. Jego stan jest katastrofalny, ale nie o to chodzi - ważne było, że to kartery nowszego gatunku (na płytki zapłon) i mają oryginalną, trzybiegową skrzynię.

Zmierzyłem oba wałki główne, przy czym mierzyłem odległości między zewnętrznymi krawędziami wewnętrznych bieżni łożysk kulkowych. I tu pierwsza niespodzianka. Sarenkowy wałek jest krótszy, niż w zwykłej skrzyni! O ile zwykła skrzynka ma 102mm, o tyle Sarenkowa nieco ponad 99mm.




Oczywiście, oznacza to, że zwykła skrzynia za nic nie mieści się w kartery starego typu, co widać na załączonym obrazku...

Jak widać - wystaje jeszcze bardziej, niż skrzynia Sarenkowa.

Za to...

... skrzynia Sarenkowa wetknięta w nowy typ karterów - pasuje bez mrugnięcia okiem, jeszcze zostaje luz do skasowania.

Czy to oznacza, że trzybiegowe skrzynie w WSK 125 były inne w starych karterach (na głęboki zapłon) i w nowych? Do teraz trwałem w przekonaniu, że są takie same...

I bądź tu człecze mądry. Masakra jakaś. Próbowałem doszukać się przyczyn takiego stanu rzeczy, ale bezskutecznie, póki co. Nie miałem za dużo czasu, więc pomierzyłem tylko zgrubnie suwmiarką gniazda łożyska wałka głównego w obu lewych karterach, wydają się być takie same. Podobnie - takie same wydają się być odległości tego gniazda od płaszczyzny podziału bloku silnika. Oba gniazda są tak samo głębokie, rowek na pierścień Segera jest w tym samym miejscu i ma tę samą szerokość. Oszaleć można. Ciąg dalszy nastąpi :)

Za to, zapłodniony twórczo przez Wasze komentarze, oraz przez kolegę Agresives na GG - usiadłem ze szlifierką kątową uzbrojoną w tarczę lamelkową 120 - do oryginalnego kolanka. Zeszlifowałem zgrubienia i spawy, przejechałem (niezbyt dokładnie, czas gonił) większość powierzchni - i wygląda, że mogło być gorzej. Tzn - kosztem kilkunastu godzin pracy mojej, spawacza i "poleranta" (a bo nie wiem jak się nazywa taka osoba;) - coś z tego może być. Coś nadającego się do chromowania, dodam. Zobaczymy :)

czwartek, 23 września 2010

Żebym to ja wiedział...

... ile będzie jazdy z tym silnikiem, to bym zostawił stare kartery, opierdolił je zgrubnie tubką silikonu i cześć. Ale nie, zachciało mi się remontu bez porządnego zgłębienia tematu. Po kolei.

Po pierwsze - wspomniane już nadlewy będące mocowaniami podstawy zmieniacza. Łatwizna - kilka różnych pilników, dłuto, młotek, dremel i szlifierka kątowa. I już prawie wszystko gra. Prawie.

Po drugie - również już wspomniana inna wysokość wałka pośredniego, wymagająca przeróbek oryginalnych tulei łożyskujących tenże.

Po trzecie - i tu zaczyna się grubsza jazda - brak otworów na oś wodzików.

Po czwarte - i tu już w ogóle kaplica - uzbrojony w komplet łożysk wałek główny za chiny ludowe nie mieści się w karterze. Po złożeniu połówek - łożysko zdawcze wystaje z karteru na dobre 3-4mm i nie ma bata żeby było inaczej. Czary jakieś.


A ja się zastanawiałem dlaczego ktoś rzeźbił w gównie i spawał, kleił, klekrał i na siłę trzymał stare, cieknące, orzygane olejem kartery... Co ciekawe, te "stare" kartery były z nowszego typu, na płytki zapłon i z nowszą podstawą cylindra. No to poszły bezmyślnie do huty, jako złom totalny, a teraz jestem w czarnej dupie, bo nie wpadłem na to, że różnice mogą być aż tak znaczne. I chuj ;/

A tak poza tym, to w sumie nie wiem. Lakier na ramie mnie nieco martwi, wydaje się niezbyt dobrze trzymać. Muszę kupić nakrętki osi, a nie chce mi się pojechać. O malowaniu nadwozia przez litość nie wspominam. Kierownicy nadal nie mam, tak samo jak zapłonu (tu akuratnie jarzy się iskierka nadziei, kolega z Forum sprzedaje i - bóg da - dobijemy targu. Trza by zalać w końcu przedni zawias olejem a do tylnych wsadzić zestawy naprawcze... nie chce mi się.

Totalnie nieruszony leży również temat siodła i wydechu, wypadałoby również zacząć się zastanawiać nad rozwiązaniem przedniej lampy - lampa, taka jak w Sarence M. Hyły, skądinąd bardzo ładna (kosztowała spory pieniądz;) leży sobie na półce, pozostaje kwestia uchwytów; wykluczam ponowne użycie tych, które były zamontowane, bo to są jakieś garażowe wydumki z paska blachy. Mam niby uchwyty z "ptasiej" serii WSK, ale po pierwsze to gadżet sporo późniejszy rocznikowo, a po drugie - powodują solidne odsunięcie lampy od półek, co moim zdaniem wygląda nieszczególnie. Jest też opcja z lampą od komara 230, ale to fant bardzo trudny do kupienia. Skłaniam się zatem ku rozwiązaniu jak we wspomnianej Sarence M. Hyły, co jednak wymaga dorobienia uchwytów lampy i wspornika pod prędkościomierz.

sobota, 14 sierpnia 2010

Cisza na froncie...

... no bo jakoś tak nie mam czasu ;)

Z doskoku założyłem tylną lampę i tablicę z numerem startowym. Oczywiście okazało się, że jeden z gwintów mocujących wspornik numeru zamiast M8 jest M10 ;)

Numer startowy i tak nieaktualny, będzie inny, wielokrotnie lepszy ;)

A dziś jakoś tak ładne światło było, to cyknąłem jeszcze:







Jakby kto miał ochotę oddać honorowo pod te fotki nieco nasienia - na zdrowie!:D

Podłubałem też w mocowaniu zmieniacza i mam wrażenie, że już tylko odrobina zachodu dzieli mnie od sukcesu na tym polu.

wtorek, 3 sierpnia 2010

Słowa...

... tego nie opiszą. Zatem:






No i ogólnie:

- stan aktualny:


- po zabawie Gimpem:


Wniosek jest taki, że tylne amorki chyba jednak zostaną czarne. A poza tym :D