No. Robią się :)
Zawiozłem rano do jednego zakładu, co korzystałem wcześniej z jego usług przy szlifowaniu płytek zaworowych:
- tulejki skrzyni biegów, celem zmniejszenia wysokości ich kołnierzy.
- przednie zawieszenie, celem dorobienia tulei ślizgowych.
Mam dzwonić za tydzień, 2 czerwca. No ciekaw jestem :)
Jak będzie gotowe, to:
a) golenie pójdą do chromu, po którym będzie wreszcie można złożyć przedni zawias.
b) zostanie już tylko wyrzeźbić mocowanie zmieniacza biegów w karterach i można składać silnik.
środa, 26 maja 2010
poniedziałek, 24 maja 2010
Jedna jaskółka wiosny nie czyni...
... ale postanowiłem dać szansę polecanej gdzieniegdzie firmie Rosik z Ponieca (Pońca?) kole Leszna. Za pośrednictwem kolegi dostarczyłem im dziś kilka drobnych tajli do chromowania. W zależności od efektu - pójdzie do nich większa partia. A efekt będziemy obserwować na:
Stopce hamulca:

Bugajgerze zmiany biegów:

i jarzmach (obejmach) kierownicy:

Mają być w przyszłym tygodniu.
Jak wyjdzie ładnie, to w kolejce czeka sporo gratów, chociaż w sumie więcej od S2 niż Sarenki.
Stopce hamulca:

Bugajgerze zmiany biegów:
i jarzmach (obejmach) kierownicy:

Mają być w przyszłym tygodniu.
Jak wyjdzie ładnie, to w kolejce czeka sporo gratów, chociaż w sumie więcej od S2 niż Sarenki.
piątek, 21 maja 2010
Koło tylne CD
Łożyskowanie wałka pośredniego
Słowo się rzekło.
Otóż, w silniku S01 - jak wiadomo - wałek główny skrzyni biegów jest łożyskowany tocznie, na dwóch łożyskach kulkowych. Tu nie ma czego poprawiać. Ale za to wałek pośredni (tzw choinka) ułożyskowany jest ślizgowo, na dwóch tulejkach brązowych, o wymiarach 12x16x13 mm. Trudno o bardziej toporne i mniej wyrafinowane rozwiązanie - zarówno z punktu widzenia prostoty konstrukcji (i jej taniości;) jak i z punktu widzenia wymagań eksploatacyjno-serwisowych. Ale niestety również z punktu widzenia trwałości i precyzji łożyskowania. Stąd pomysł, żeby coś z tym zrobić.
Rozwiązań jest od pyty.


1. "Na fabrykę". Mam w garażu parę nowych, fabrycznych (nie współczesnego "rzemiosła") tulei ślizgowych od seryjnej WSK 125. Niby wystarczyłoby założyć, ale okazuje się, że ich kołnierze są zbyt wysokie, i bez drobnej interwencji tokarza wałki nie będą się obracać.

Oryginalna tuleja od Sarenki:

Nowa, oryginalna tuleja od zwykłego S01:

2. "Na fabrykę" wariant 2 - z użyciem fabrycznych tulei od Sarenki. Niestety, zużyte są jak diabli i wałek lata w nich jak kulka w puszce z farbą.
3. Tuleje samosmarne AMES. Kupiłem sobie parę takich, ćwiczebnie, przy okazji kupowania łożysk głównych do silnika W2. Są wykonane z materiału, który pod wpływem temperatury "wypuszcza" uwięzione w nim cząsteczki smaru, a podczas stygnięcia wchłania je z powrotem. Problem niestety z dostępnością wymiarów, w interesującym mnie rozmiarze dostępne są jedynie tuleje bez kołnierza, o wymiarach 12x16x12mm, co powoduje trudność z ich osadzeniem w bloku silnika (jak wiadomo otwory na tuleje są przelotowe) oraz z dystansowaniem wałka.



4. Łożyska igiełkowe, ze względu na małą grubość - z bieżnią zewnętrzną z blachy, ale wewnętrzną bieżnią jest już czop wałka. Tu już w ogóle wątpliwości jest masa. Po pierwsze - rozkład obciążeń. O ile w zwykłym łożysku ślizgowym obciążenie rozłożone jest - w uproszczeniu - z grubsza równomiernie na całym obwodzie łożyska, o tyle w igiełkowym obciążenia skupione są na powierzchniach styku igiełek z wałkiem, czyli w zasadzie punktowo. Nie znam właściwości materiału, z którego wykonane są wałki, ani rodzaju obróbki cieplno chemicznej czopów, a tym samym - ich twardości, und hier ist der Hund bergraben. No bo za diabła nie wiadomo, czy takie skupione obciążenia nie zniszczą błyskawicznie czopów - o ile jest to coś, z czym można by się pogodzić w zwykłej skrzyni, o tyle zniszczenie skrzyni Sarenki to by była kompletna katastrofa. Po drugie - łożyska te z definicji nie występują w wersji z kołnierzem. Po trzecie - nie da się ich dostać w potrzebnej wysokości. Po czwarte - są najtrudniejsze do pewnego osadzenia w bloku silnika, co grozi tym, że bieżnie zewnętrzne będą się obracać razem z wałkiem, co natychmiast zniszczy kartery.


Wybór nie jest łatwy, ale biorąc pod uwagę to, że ten motocykl z całą pewnością nie będzie dużo jeździć - nie widzę większego sensu w szukaniu na siłę rozwiązań znacząco poprawiających wady fabrycznego rozwiązania. W związku z tym najprawdopodobniej złożę skrzynię na nowych fabrycznych tulejkach, uprzednio zleciwszy dopasowanie wysokości kołnierza do potrzeb skrzyni Sarenkowej.

No. Ktoś jakieś uwagi?
Otóż, w silniku S01 - jak wiadomo - wałek główny skrzyni biegów jest łożyskowany tocznie, na dwóch łożyskach kulkowych. Tu nie ma czego poprawiać. Ale za to wałek pośredni (tzw choinka) ułożyskowany jest ślizgowo, na dwóch tulejkach brązowych, o wymiarach 12x16x13 mm. Trudno o bardziej toporne i mniej wyrafinowane rozwiązanie - zarówno z punktu widzenia prostoty konstrukcji (i jej taniości;) jak i z punktu widzenia wymagań eksploatacyjno-serwisowych. Ale niestety również z punktu widzenia trwałości i precyzji łożyskowania. Stąd pomysł, żeby coś z tym zrobić.
Rozwiązań jest od pyty.
1. "Na fabrykę". Mam w garażu parę nowych, fabrycznych (nie współczesnego "rzemiosła") tulei ślizgowych od seryjnej WSK 125. Niby wystarczyłoby założyć, ale okazuje się, że ich kołnierze są zbyt wysokie, i bez drobnej interwencji tokarza wałki nie będą się obracać.
Oryginalna tuleja od Sarenki:
Nowa, oryginalna tuleja od zwykłego S01:
2. "Na fabrykę" wariant 2 - z użyciem fabrycznych tulei od Sarenki. Niestety, zużyte są jak diabli i wałek lata w nich jak kulka w puszce z farbą.
3. Tuleje samosmarne AMES. Kupiłem sobie parę takich, ćwiczebnie, przy okazji kupowania łożysk głównych do silnika W2. Są wykonane z materiału, który pod wpływem temperatury "wypuszcza" uwięzione w nim cząsteczki smaru, a podczas stygnięcia wchłania je z powrotem. Problem niestety z dostępnością wymiarów, w interesującym mnie rozmiarze dostępne są jedynie tuleje bez kołnierza, o wymiarach 12x16x12mm, co powoduje trudność z ich osadzeniem w bloku silnika (jak wiadomo otwory na tuleje są przelotowe) oraz z dystansowaniem wałka.
4. Łożyska igiełkowe, ze względu na małą grubość - z bieżnią zewnętrzną z blachy, ale wewnętrzną bieżnią jest już czop wałka. Tu już w ogóle wątpliwości jest masa. Po pierwsze - rozkład obciążeń. O ile w zwykłym łożysku ślizgowym obciążenie rozłożone jest - w uproszczeniu - z grubsza równomiernie na całym obwodzie łożyska, o tyle w igiełkowym obciążenia skupione są na powierzchniach styku igiełek z wałkiem, czyli w zasadzie punktowo. Nie znam właściwości materiału, z którego wykonane są wałki, ani rodzaju obróbki cieplno chemicznej czopów, a tym samym - ich twardości, und hier ist der Hund bergraben. No bo za diabła nie wiadomo, czy takie skupione obciążenia nie zniszczą błyskawicznie czopów - o ile jest to coś, z czym można by się pogodzić w zwykłej skrzyni, o tyle zniszczenie skrzyni Sarenki to by była kompletna katastrofa. Po drugie - łożyska te z definicji nie występują w wersji z kołnierzem. Po trzecie - nie da się ich dostać w potrzebnej wysokości. Po czwarte - są najtrudniejsze do pewnego osadzenia w bloku silnika, co grozi tym, że bieżnie zewnętrzne będą się obracać razem z wałkiem, co natychmiast zniszczy kartery.
Wybór nie jest łatwy, ale biorąc pod uwagę to, że ten motocykl z całą pewnością nie będzie dużo jeździć - nie widzę większego sensu w szukaniu na siłę rozwiązań znacząco poprawiających wady fabrycznego rozwiązania. W związku z tym najprawdopodobniej złożę skrzynię na nowych fabrycznych tulejkach, uprzednio zleciwszy dopasowanie wysokości kołnierza do potrzeb skrzyni Sarenkowej.
No. Ktoś jakieś uwagi?
wtorek, 18 maja 2010
na szybko
- szprychy przedniego koła uda mi się, mam nadzieję, dziś w końcu wysłać do dorobienia na nowo.
- wczoraj wykonałem ruchy przypominawcze w temacie kolanka i przeróbki ramy.
- zapadła decyzja co do goleni widelca. Po ich wyczyszczeniu od wewnątrz za pomocą wiertarki i szczotki mosiężnej na giętkim wałku, wydmuchaniu kompresorem oraz po kilkunastomiesięcznym, bezskutecznym poszukiwaniu sposobu ich zregenerowania - zdecydowałem, że zostawiam jak jest.


Jak widać (wiem, kiepsko widać;) - są w środku miejscowe ubytki i wżery - ale zdecydowana większość powierzchni jest w stanie nadającym się do dalszego użytku. Musielibyście zobaczyć golenie od S2 - tam to rzeczywiście nie ma czego ratować ;)
Być może kiedyś jeszcze do tego wrócę, na teraz postanowiłem jednak pozostać przy dorobieniu nowych tulei ślizgowych (chyba po prostu teflon) i pochromowaniu goleni. Najpierw chyba tuleje, potem chrom.
- podjąłem pierwsze przymiarki do montażu silnika, zakończone wnioskiem o konieczności dalszej przeróbki karterów, między innymi z tego powodu:

trzeba będzie nieco skrócić ten nadlew na dwóch kierunkach - wzdłuż osi śruby mocującej, żeby wlazła obsada kulki zmieniacza, oraz na kierunku prostopadłym do tej osi, w stronę skrzyni korbowej. I jeszcze nawiercić otwory na oś wodzików. Będzie metaloplastyka na całego. Zatrważające ilu to rzeczy człowiek nie zauważa na pierwszy rzut oka.
- pobawiłem się łożyskowaniem skrzyni biegów, ściślej - wałka pośredniego. Efekty w osobnym wpisie, może jeszcze dziś.
- z innych ciekawostek - tarcza sprzęgła:
- wczoraj wykonałem ruchy przypominawcze w temacie kolanka i przeróbki ramy.
- zapadła decyzja co do goleni widelca. Po ich wyczyszczeniu od wewnątrz za pomocą wiertarki i szczotki mosiężnej na giętkim wałku, wydmuchaniu kompresorem oraz po kilkunastomiesięcznym, bezskutecznym poszukiwaniu sposobu ich zregenerowania - zdecydowałem, że zostawiam jak jest.
Jak widać (wiem, kiepsko widać;) - są w środku miejscowe ubytki i wżery - ale zdecydowana większość powierzchni jest w stanie nadającym się do dalszego użytku. Musielibyście zobaczyć golenie od S2 - tam to rzeczywiście nie ma czego ratować ;)
Być może kiedyś jeszcze do tego wrócę, na teraz postanowiłem jednak pozostać przy dorobieniu nowych tulei ślizgowych (chyba po prostu teflon) i pochromowaniu goleni. Najpierw chyba tuleje, potem chrom.
- podjąłem pierwsze przymiarki do montażu silnika, zakończone wnioskiem o konieczności dalszej przeróbki karterów, między innymi z tego powodu:
trzeba będzie nieco skrócić ten nadlew na dwóch kierunkach - wzdłuż osi śruby mocującej, żeby wlazła obsada kulki zmieniacza, oraz na kierunku prostopadłym do tej osi, w stronę skrzyni korbowej. I jeszcze nawiercić otwory na oś wodzików. Będzie metaloplastyka na całego. Zatrważające ilu to rzeczy człowiek nie zauważa na pierwszy rzut oka.
- pobawiłem się łożyskowaniem skrzyni biegów, ściślej - wałka pośredniego. Efekty w osobnym wpisie, może jeszcze dziś.
- z innych ciekawostek - tarcza sprzęgła:
środa, 12 maja 2010
Miało być pięknie...
... wyszło jak zawsze.
Okazało się, że kupione rok temu szprychy (na razie nie będę pisał od kogo, bo czekam na odpowiedź w tej sprawie) są za długie. Sfrajerzyłem, bo przyjąłem, że skoro były robione ze wzoru, to będą wszystkie tej samej długości i nie sprawdziłem a tu dupa - różnice sięgają 5mm, przy czym nie tylko w długości samej szprychy, ale także długości gwintu. O ile tylne koło jakoś, metodą żonglerki szprychami, udało się poprawnie wycentrować, o tyle z przednim dupa zimna. Szprychy luźne, choćby się zesrał.
W związku z powyższym niniejszym rozpisuję zapotrzebowanie na namiary na firmę, która porządnie dorobi 36 szprych ze wzoru. Proszę wpisywać w komentarzach :)
A kolanka nadal nie ma.
I rama nadal nieruszona.
I pogoda po chuju;)
Okazało się, że kupione rok temu szprychy (na razie nie będę pisał od kogo, bo czekam na odpowiedź w tej sprawie) są za długie. Sfrajerzyłem, bo przyjąłem, że skoro były robione ze wzoru, to będą wszystkie tej samej długości i nie sprawdziłem a tu dupa - różnice sięgają 5mm, przy czym nie tylko w długości samej szprychy, ale także długości gwintu. O ile tylne koło jakoś, metodą żonglerki szprychami, udało się poprawnie wycentrować, o tyle z przednim dupa zimna. Szprychy luźne, choćby się zesrał.
W związku z powyższym niniejszym rozpisuję zapotrzebowanie na namiary na firmę, która porządnie dorobi 36 szprych ze wzoru. Proszę wpisywać w komentarzach :)
A kolanka nadal nie ma.
I rama nadal nieruszona.
I pogoda po chuju;)
wtorek, 4 maja 2010
sobota, 1 maja 2010
Koło tylne....
... gotowe do centrowania. Walka była straszna, ale dzięki parze pomocnych dłoni dostarczonych przez Obywatelkę Małżonkę - jakoś poszło. Jak wszystko zatrybi, to we wtorek oba koła jadą do centrowania, a jak tylko stamtąd wrócą - do oponiarza :D






Obręcz jest nowa, pochodzi z nowego przedniego koła, które kupiłem z rok temu na Allegro, za jakieś niebagatelne ponad 200 pln. Miało być do S2, ale na Sarenkę mam wyższy priorytet, poza tym w S2 docelowo ma być koło 19". Piasta jest nowa, została wyczyszczona z oryginalnego lakieru, ocynkowana i pomalowana proszkowo. Szprychy - nowe, robione ze wzoru. Łożyska - nowe, NTN.
A dla porównania - stan wejściowy:



A tak swoją drogą, to czekają już na mnie wycięte napisy na bak. Ciekawe jak wyszły. Jak odbiorę to zarzucę focią.
Obręcz jest nowa, pochodzi z nowego przedniego koła, które kupiłem z rok temu na Allegro, za jakieś niebagatelne ponad 200 pln. Miało być do S2, ale na Sarenkę mam wyższy priorytet, poza tym w S2 docelowo ma być koło 19". Piasta jest nowa, została wyczyszczona z oryginalnego lakieru, ocynkowana i pomalowana proszkowo. Szprychy - nowe, robione ze wzoru. Łożyska - nowe, NTN.
A dla porównania - stan wejściowy:
A tak swoją drogą, to czekają już na mnie wycięte napisy na bak. Ciekawe jak wyszły. Jak odbiorę to zarzucę focią.
wtorek, 27 kwietnia 2010
krótko
Przyszły nowe gumy. Są mniam :)


Bujam się z zaplataniem tylnego koła. Psiakrew, spodziewałem się, że będzie dokładnie odwrotnie. To znaczy - o wiele łatwiej, skoro nie trzeba przeciągać szprych przez piastę. A tu zonk. Szprychy nowe, felga nowa, piasta nowa, wszystko sztywne i niewyrobione. Ciągle wypada, przeszkadza, wylatuje i odpada. No masakra no. Były dwie próby, obie nieudane, wskutek czego skończyła mi się cierpliwość. Zobaczymy co będzie dalej ;)
Bujam się z zaplataniem tylnego koła. Psiakrew, spodziewałem się, że będzie dokładnie odwrotnie. To znaczy - o wiele łatwiej, skoro nie trzeba przeciągać szprych przez piastę. A tu zonk. Szprychy nowe, felga nowa, piasta nowa, wszystko sztywne i niewyrobione. Ciągle wypada, przeszkadza, wylatuje i odpada. No masakra no. Były dwie próby, obie nieudane, wskutek czego skończyła mi się cierpliwość. Zobaczymy co będzie dalej ;)
piątek, 23 kwietnia 2010
odebrałem graty...
... od poprawek. Oznacza to, że na dniach, może nawet w weekend będziemy (liczba mnoga, bo jak mniemam Obywatelka Małżonka ponownie zapragnie przyłożyć do tego rękę;) zaplatać tylne koło. Opona tylna czeka, przednią przez pomyłkę sprzedali, ale już jedzie nowa ;)
Ponieważ w pierwszym podejściu skopsałem i dałem do ocynkowania jak leci, to w drugim trzeba było dopiero-co-nałożony ocynk zdjąć, a przed ponownym jego nałożeniem zabezpieczyć gniazda i czopy łożysk w piaście, zębatce i na osi, przy czym z ocynku osi zrezygnowałem. Łeb oddam do pochromowania, albo nawet poprzestanę na polerce i cześć.
Koszt całej operacji śmieszny - 60 pln.
Piasta:

Podciąg ramy:

Pokrywa bębna tylnego:

Pokrywa bębna przedniego:

Zębatka tył:

Półka górna:

Niestety, część rzeczy nieco mi się porysowała w transporcie, ale póki co zostawiam jak jest, może lekko zapoleruję.
Nadal za to czekam na kolanko, ciągle słyszę, że już jest, ale jakoś nie widać.
Ciągle też nie mogę styknąć się w celu poprawki ramy.
A tak ogólnie, to zaczął się sezon, dzięki czemu ciągle albo latam po okolicy, albo siedzę w garażu i dłubię w jakichś japońskich wynalazkach co sobie je koledzy pokupowali ;)
Ponieważ w pierwszym podejściu skopsałem i dałem do ocynkowania jak leci, to w drugim trzeba było dopiero-co-nałożony ocynk zdjąć, a przed ponownym jego nałożeniem zabezpieczyć gniazda i czopy łożysk w piaście, zębatce i na osi, przy czym z ocynku osi zrezygnowałem. Łeb oddam do pochromowania, albo nawet poprzestanę na polerce i cześć.
Koszt całej operacji śmieszny - 60 pln.
Piasta:
Podciąg ramy:
Pokrywa bębna tylnego:
Pokrywa bębna przedniego:
Zębatka tył:
Półka górna:
Niestety, część rzeczy nieco mi się porysowała w transporcie, ale póki co zostawiam jak jest, może lekko zapoleruję.
Nadal za to czekam na kolanko, ciągle słyszę, że już jest, ale jakoś nie widać.
Ciągle też nie mogę styknąć się w celu poprawki ramy.
A tak ogólnie, to zaczął się sezon, dzięki czemu ciągle albo latam po okolicy, albo siedzę w garażu i dłubię w jakichś japońskich wynalazkach co sobie je koledzy pokupowali ;)
środa, 14 kwietnia 2010
takie tam...
... już czekają na mnie opony. jak tylko dostanę z powrotem tylną piastę zaplatam koło i wiozę oba do centrowania. a potem naciągamy gumki :)
... nadal cisza w temacie kolanka.
... trwają kombinacje z łożyskowaniem wałka pośredniego skrzyni. do posiadanych fabrycznych tulejek dokupiłem tuleje samosmarujące AMES i łożyska igiełkowe. przymiarki trwają, wyprodukuję o nich osobny wpis za jakiś czas.
... w temacie przeróbki mocowań błotnika - cisza.
... graty nadal w ocynku. z osi kazałem zdjąć, inaczej łożysk nie założę.
... wycinają się naklejki z logiem na zbiornik. mają być w tym tygodniu.
... kolega kupił Sarenkę ;)
... nadal cisza w temacie kolanka.
... trwają kombinacje z łożyskowaniem wałka pośredniego skrzyni. do posiadanych fabrycznych tulejek dokupiłem tuleje samosmarujące AMES i łożyska igiełkowe. przymiarki trwają, wyprodukuję o nich osobny wpis za jakiś czas.
... w temacie przeróbki mocowań błotnika - cisza.
... graty nadal w ocynku. z osi kazałem zdjąć, inaczej łożysk nie założę.
... wycinają się naklejki z logiem na zbiornik. mają być w tym tygodniu.
... kolega kupił Sarenkę ;)
piątek, 2 kwietnia 2010
Dawno nic nie pisałem...
... a bo na nartach byłem, a poza tym cierpię na kryzys motywacji. Zatem skrótowo.
1. Tajle odebrane od cynkowania. Ocynk bardzo uwypukla wszelkie wady powierzchni, więc efekt jest taki sobie, ale przynajmniej nie będzie rdzewiało. Oczywiście z rozpędu dorzuciłem do ocynku oś tylnego koła i teraz nie pasują mi na nią łożyska ;) Ktoś ma pomysł jak to zebrać?;P

2. Część rzeczy zostawiłem do poprawki, w tym podciąg ramy, piastę tylną, pokrywy bębnów przód i tył, górną półkę i podkładki kierownicy. Ma być za tydzień. Jak tylko dostanę tylną piastę, to zaplatam, zakładam łożyska i oba koła do centrowania.
3. Nadal cisza jak chodzi o kolanko.
4. Opony mają być około 15 kwietnia.
5. Temat przeróbki mocowań błotnika, żeby nie kolidował z puszką - na razie umarł w butach. Podobnie jak temat lakierowania blach - niestety nie da rady zgrać terminów jednego z drugim ;/ Ale blachy to wisienka na torcie.
6. Obiecuję sobie, że po świętach ruszę temat tulejek skrzyni, stanowiących ostatnią przeszkodę do złożenia silnika.
7. Podobnie jak powyżej - chcę ruszyć temat goleni przedniego widelca.
1. Tajle odebrane od cynkowania. Ocynk bardzo uwypukla wszelkie wady powierzchni, więc efekt jest taki sobie, ale przynajmniej nie będzie rdzewiało. Oczywiście z rozpędu dorzuciłem do ocynku oś tylnego koła i teraz nie pasują mi na nią łożyska ;) Ktoś ma pomysł jak to zebrać?;P
2. Część rzeczy zostawiłem do poprawki, w tym podciąg ramy, piastę tylną, pokrywy bębnów przód i tył, górną półkę i podkładki kierownicy. Ma być za tydzień. Jak tylko dostanę tylną piastę, to zaplatam, zakładam łożyska i oba koła do centrowania.
3. Nadal cisza jak chodzi o kolanko.
4. Opony mają być około 15 kwietnia.
5. Temat przeróbki mocowań błotnika, żeby nie kolidował z puszką - na razie umarł w butach. Podobnie jak temat lakierowania blach - niestety nie da rady zgrać terminów jednego z drugim ;/ Ale blachy to wisienka na torcie.
6. Obiecuję sobie, że po świętach ruszę temat tulejek skrzyni, stanowiących ostatnią przeszkodę do złożenia silnika.
7. Podobnie jak powyżej - chcę ruszyć temat goleni przedniego widelca.
Przednie koło...
... prawie gotowe.
Prawie - bo jeszcze trzeba wycentrować i czekam na opony, które mają być około połowy kwietnia.


Obręcz była polerowana, anodowana i lakierowana, piasta - tylko polerowana i lakierowana (anodowanie, ze względu na stalową wkładkę bębna - nie wchodzi w grę). Szprychy i nyple oraz łożyska - nowe.
Dla porównania: stan na wejściu:


Niestety, sporo części, w tym tylna piasta, pokrywy bębnów (przód i tył) i jeszcze coś - zostały do poprawki, bo nie był pan zadowolony. Ma być na poświęta;)
Prawie - bo jeszcze trzeba wycentrować i czekam na opony, które mają być około połowy kwietnia.
Obręcz była polerowana, anodowana i lakierowana, piasta - tylko polerowana i lakierowana (anodowanie, ze względu na stalową wkładkę bębna - nie wchodzi w grę). Szprychy i nyple oraz łożyska - nowe.
Dla porównania: stan na wejściu:
Niestety, sporo części, w tym tylna piasta, pokrywy bębnów (przód i tył) i jeszcze coś - zostały do poprawki, bo nie był pan zadowolony. Ma być na poświęta;)
piątek, 12 marca 2010
Aktualnie...
... nie dzieje się nic. No bo:
- kolanko nadal w dorabianiu, więcej info być może w niedzielę,
- pierdoły nadal w anodowaniu/ cynkowaniu/ lakierowaniu proszkowym. Miały być na dziś, ale jest poślizg. Może odbiorę w przyszły piątek. Może.
- wstępnie jestem umówiony na przeróbkę mocowań tylnego błotnika, żeby weszła puszka, ale to dopiero albo w czwartek, 18tego, albo w poniedziałek 29 marca. Trzeba dołożyć ~35 mm z przodu, a potem zobaczyć ile trzeba będzie dołożyć z tyłu.
- nie mogę się zebrać, żeby podjechać i dać do przetoczenia tulejki skrzyni biegów, że o goleniach widelca i dorobieniu tulei ślizgowych nie wspomnę...
- zidentyfikowane braki: kranik z przesuwką, korek zbiornika paliwa, tylna lampa i kompletny zapłon
Poza brakami zostało, z drobnymi wyjątkami, poodbierać graty od podwykonawców i pomału montować. No bo jak odbiorę przednią felgę (od anodowania i lakierowania klarem) i piastę (od lakierowania klarem), oraz tylną piastę (od cynkowania i lakierowania) - to zaplatam koła, oddaję je do centrowania i zostaje czekać na (zamówione już) gumy. Jak zrobię mocowania tylnego błotnika, to rama może iść do piaskowania i malowania proszkowego, a same błotniki razem z resztą blach - do lakierowania. Jak dorobię tulejki skrzyni - to mogę składać silnik. A jak jeszcze w końcu coś zrobię z goleniami widelca, dam je do pochromowania i dorobię nowe tulejki ślizgowe, to mam pomalowanego sprzęta, silnik w ramie a ramę na kołach i zostanie wykończeniówka, typu tapicer, typu tłumik, typu mocowania lampy i szerzej - elektryka.
Czyli w sumie roboty zostało od groma, ale pomału zaczynam widzieć koniec.
- kolanko nadal w dorabianiu, więcej info być może w niedzielę,
- pierdoły nadal w anodowaniu/ cynkowaniu/ lakierowaniu proszkowym. Miały być na dziś, ale jest poślizg. Może odbiorę w przyszły piątek. Może.
- wstępnie jestem umówiony na przeróbkę mocowań tylnego błotnika, żeby weszła puszka, ale to dopiero albo w czwartek, 18tego, albo w poniedziałek 29 marca. Trzeba dołożyć ~35 mm z przodu, a potem zobaczyć ile trzeba będzie dołożyć z tyłu.
- nie mogę się zebrać, żeby podjechać i dać do przetoczenia tulejki skrzyni biegów, że o goleniach widelca i dorobieniu tulei ślizgowych nie wspomnę...
- zidentyfikowane braki: kranik z przesuwką, korek zbiornika paliwa, tylna lampa i kompletny zapłon
Poza brakami zostało, z drobnymi wyjątkami, poodbierać graty od podwykonawców i pomału montować. No bo jak odbiorę przednią felgę (od anodowania i lakierowania klarem) i piastę (od lakierowania klarem), oraz tylną piastę (od cynkowania i lakierowania) - to zaplatam koła, oddaję je do centrowania i zostaje czekać na (zamówione już) gumy. Jak zrobię mocowania tylnego błotnika, to rama może iść do piaskowania i malowania proszkowego, a same błotniki razem z resztą blach - do lakierowania. Jak dorobię tulejki skrzyni - to mogę składać silnik. A jak jeszcze w końcu coś zrobię z goleniami widelca, dam je do pochromowania i dorobię nowe tulejki ślizgowe, to mam pomalowanego sprzęta, silnik w ramie a ramę na kołach i zostanie wykończeniówka, typu tapicer, typu tłumik, typu mocowania lampy i szerzej - elektryka.
Czyli w sumie roboty zostało od groma, ale pomału zaczynam widzieć koniec.
czwartek, 4 marca 2010
Zonk: i tak dalej
Główkowania ciąg dalszy. Mocowanie tylnego błotnika poszło w pizdu, za pomocą tarczy tnącej na szlifierce kątowej. Myślałem, że się zapłaczę, na duchu podtrzymuje mnie tylko wiara, że "zrobim tato lepszy!" ;) Musiałem je uciąć, bo uniemożliwiało jakiekolwiek manewrowanie tylnym błotnikiem. Przykręciłem błotnik tylko na śruby znajdujące się pod siodłem i kombinowałem z różnymi ustawieniami puszki, żeby zobaczyć, w którym ustawieniu trzeba mniej odsuwać błotnik od ramy.
Pierwszy wariant - to mocowanie puszki do górnej belki podsiodłowej, jak w motocyklu prezentowanym ongi w ŚM przez T.Tomaszewskiego. Umożliwia to otwieranie puszki na lewą stronę, jak należy.

Drugi - mocowanie puszki do dolnej belki. W takim przypadku puszka odmyka się na prawo, co może nie razi, ale jednak lekko nie konweniuje ;)

Jak widać - w obu wariantach odstęp między krawędzią błotnika a przednim wspornikiem jest niemal identyczny, z lekkim wskazaniem na korzyść pierwszego. Dlatego pójdę w pierwszy wariant - poza koniecznością dostawienia krótszego dystansu daje mi to pewność, że uchwyt puszki nie będzie kolidować ze wspornikiem tłumika.
Z całą zabawą - tzn dystansowaniem błotnika i wynikającym z niego dorobieniem i wstawieniem nowych mocowań z przodu i z tyłu, zaspawaniem starych i wykonaniem nowych otworów w błotniku muszę się uporać do końca marca. Jak się nie uporam, to pewno gdzieś do późnej jesieni przepadnie mi termin na lakierowanie nadwozia. Mimo wszystko wolę spawać i wiercić błotnik surowy;)
A dziś wieczorem jadę kończyć polerki i jutro rano wiozę graty do anodowania/ cynkowania/ lakierowania.
Pierwszy wariant - to mocowanie puszki do górnej belki podsiodłowej, jak w motocyklu prezentowanym ongi w ŚM przez T.Tomaszewskiego. Umożliwia to otwieranie puszki na lewą stronę, jak należy.
Drugi - mocowanie puszki do dolnej belki. W takim przypadku puszka odmyka się na prawo, co może nie razi, ale jednak lekko nie konweniuje ;)
Jak widać - w obu wariantach odstęp między krawędzią błotnika a przednim wspornikiem jest niemal identyczny, z lekkim wskazaniem na korzyść pierwszego. Dlatego pójdę w pierwszy wariant - poza koniecznością dostawienia krótszego dystansu daje mi to pewność, że uchwyt puszki nie będzie kolidować ze wspornikiem tłumika.
Z całą zabawą - tzn dystansowaniem błotnika i wynikającym z niego dorobieniem i wstawieniem nowych mocowań z przodu i z tyłu, zaspawaniem starych i wykonaniem nowych otworów w błotniku muszę się uporać do końca marca. Jak się nie uporam, to pewno gdzieś do późnej jesieni przepadnie mi termin na lakierowanie nadwozia. Mimo wszystko wolę spawać i wiercić błotnik surowy;)
A dziś wieczorem jadę kończyć polerki i jutro rano wiozę graty do anodowania/ cynkowania/ lakierowania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)